Pisałam pod koniec kwietnia. Mamy środek lipca. Tyle się wydarzyło, że aż szkoda, że nie pisałam na bieżąco.
W blogu tym miałam pisać o stylu życiu, kreowaniu swojej rzeczywistości, podróżowaniu. Pisząć ostatni wpis nie spodziewałam się, że kolejny będę pisać z Polski, z Wrocławia! Jak dobrze się znaleźć w kraju… Będę tutaj przez kolejne 3 miesiące, a potem się zobaczy :)…Kraków, może Praga.
Wracając do tytułu, no udało się! Kilka rzeczy w sumie się udało. Udało się (dosłownie) uciec z UK i wrócić do Polski (przynajmniej na 6 miesięcy), a przy obecnej sytuacji to była dosłownie misja… i udało się ustabilizować organizm! 26 czerwca…w ten dzień dostałam miesiączkę! Pierwszy raz od końca 2017 roku! Zajęło mi około 6 miesięcy zmiany diety, niecałe 3 miesiące suplementacji żelaza. Przybrałam na wadze około 10-12kg. Ale udało mi się też pozostać ze zdrową wagą z czego jestem zadowolona. Dla każdego będzie inaczej i doskonale sobie z tego zdaję sprawę, ale kiedyś już straciłam okres na 2 lata i zajęło mi dłużej i więcej kg żeby go odzyskać – więc wiem, że to co robisz żeby odzyskać ten okres i się zbalansować ma ogromne znaczenie. Za pierwszym razem byłam na diecie vegańskiej – wysokiej z węgle i niskiej w tłuszcze, czyli tak zwany high carb low fat. Mój apetyt się nie kończył. Przybrałam na wadze dużo więcej i moje samopoczucie też było gorsze. Tym razem porzuciłam veganizm, jadałam mięso (wątróbka, ryby, jajka, czasami wołowina i kurczak, rosoły). Nie było to zawsze idealne, miałam okresy gdzie ‘powracałam’ do veganizmu (jedynie jadłam wątróbkę), bo chciałam kontrolować wagę. Zauważyłam, że im więcej warzyw i błonnika tym ten gorzej się czułam psychicznie. To jest bardzo powolna i subtelna zmiana więc ciężko zauważyć – i to jest dla mnie bardzo zgubne. No po prostu wg mnie, dieta bogata w produkty roślinne (zwłaszcza błonnik) i uboga w tłuszcze zwierzęce powoduje u mnie pewnego rodzaju stany depresyjne, niepokój, takie kompulsy żeby iść i ćwiczyć. W czerwcu byłam na tydzień w Polsce (dosłownie tydzień przed odzyskaniem okresu), zrobiłam badania krwi. Poprawiły się! Żelazo w normie, transferyna w normie, ferrytyna w normie (chociaż dolna granica, ale z tego co rozumiem to ferreytyna świadczy o zapasach więc tutaj poziomy będą powoli szły do góry – ale jak to się mówi ‘don’t quote me on this’). Także wyszłam z anemii moi drodzy. Okres odzyskałam, czuję się lepiej.
Teraz mam w planie pokalibrować trochę dietą i treningami żeby czuć się i wyglądać tak jak chcę – ze zdrowym podejściem oczywiście. Mam swoje cele i wiem, że je zrealizuję. Tak samo jak wiedziałam w grudniu, że przejdę przez to i na koniec odzyskam zdrowie i odzyskam zdrowe podejście do treningów i diety – tak jak normalni ludzie (że się tak wyrażę 😉 ).
W moim odczuciu wyjście z zaburzeń nie musi się równać z całkowitym porzuceniem sportu, z jedzeniem pizzy co drugi dzień i tak dalej. Chcę być zdrowa na lata, chcę być sprawna na lata. Chcę mieć zdrowe jelita, trawienie w normie, zdrowe podejście do sportu, chcę mieć siłę i radość z życia. Chcę czuć się pewnie ze sobą. Idealnie jeszcze nie jest, ale jest dużo lepiej! Najważniejsze chyba było w tym wszystkim naprawienie jelit. Jeszcze pół roku temu czułam ciągły dyskomfort po jedzeniu. Byłam chuda, brzuch ‘płaski’, ale miałam taki wewnętrzny dyskomfort, że mimo to czułam się jakoś taka wzdęta i przez to ‘gruba’. To powodowało u mnie depresję, zły humor, chęć izolacji. Te uczucie minęło. Myślę, że naprawienie jelit było jednym z najważniejszych czynników w tym przedsięwzięciu. Ale nie udało by mi się to tak szybko gdybym non stop jadła produkty, które te jelita podrażniają – w moim przypadku na pewno był to min. gluten – na przykład płatki owsiane. Płatki to masakra dla moich jelit i samopoczucia, zaczęłam nawet zauważać, że kiedy jadłam płatki, po kilku godzinach zaczynał się w mojej głowie jakiś negatywny wewnętrzny dialog – za każdym razem! Ponieważ już byłam świadoma jak jedzenie wpływan na psychikę zaczynałam zauważać i obserwować takie rzeczy. Takich sytuacji było milion, i powarzały się one konsekwentnie, dlatego też zauważałam schemat.
Jak pisałam wcześniej, teraz kalibruję i próbuję nowych rzeczy i patrzę jak się czuję. Na pewno będę pisać o tym w późniejszych wpisach i dokumentować swoje ‘poczynania’, set-backi i postępy. Każde przedsięwzięcie wiąże się z przeciwnościami, pomyłkami i problemami – ale to te rzeczy pozwalają nam się uczyć po drodze i stawać się silniejszymi.
Nie chcę tutaj dawać do zrozumienia, że mój sposób na zaburzenia odżywiania jest właściwszy od innych. Ale chcę pokazać, że są różne podejścia, że warto walczyć o zdrowie, te psychiczne, ale też fizyczne. Ten avatar mamy na czas określony, jeżeli on będzie zdrowy to nasze życiowe doświadczenia będą piekniejsze :).
CDN.