8 pozytywów podróżowania solo

Podróżowanie solo jest dla mnie stosunkowo nową dziedziną. Będąc uprzednio w związku trwającym 10 lat jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy żeby wyjechać gdzieś samej. Od kilku lat jednak nie pozostałam w żadnym długotrwałym związku i zaczęłam doceniać możliwość bycia totalnie niezależną. Pewnie nie jest to coś dla każdego, ale na pewno coś czego każdy chociaż raz powinien spróbować.

No to jedziemy…

1. Strefa komfortu – out the door

Podróżowanie solo jest to dziedzina, której nie wiele osób w życiu próbowało. Po części, niektórzy sobie nie wyobrażają wyjazdu na wakacje bez partnera/partnerki, a niektórzy po prostu się boją. Boją się, że się zgubią na lotnisku, że się nie dogadają w obym języku, itd. Dlatego właśnie ważne jest żeby chociaż raz w życiu spróbować czegoś nowego – co nas popchnie poza strefę naszego komfortu. Wierzę, że jak ktoś to kiedyś powiedział: “Życie zaczyna się poza strefą komfortu“. Podróżowanie solo da Ci nowe doświadczenia, popchnie do rozmowy z ludźmi, zmusi do robienia rzeczy, na które być może byś się sam/sama nie zdecydowała (albo i nie 🙂 ). Bądź co bądź, jeżeli jedynym powodem, dla którego jeszcze nigdzie nie byłaś/byłeś sam jest strach, to właśnie dlatego warto się na to zdecydować!

2. Organizacja czasu

Jedna z ważniejszych rzeczy w moim mniemaniu to organizacja czasu. Wstajesz kiedy chcesz, jesz kiedy chcesz, idziesz spać kiedy chcesz itd. Ja osobiście lubię rutynę gdziekolwiek jestem. Więc nawet kiedy jadę na wakacje mój dzień jest dostosowany do mojego trybu życia. Rano jakiś sport (bieganie czy też siłownia), śniadanie około południa (stosuje IF), potem zwiedzanie i inne. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy wolą bardziej wyluzowane podejście do wakacji – i bardzo dobrze. Każdy z nas jest inny. Dlatego to jest właśnie plus podróżowania solo. Mogę poddać się moim habitom bez wyrzutów sumienia, że ktoś chce od rana lecieć zwiedzać jaskinie.

3. Jesz co i kiedy chcesz

Lubię gotować samodzielnie gdziekolwiek jadę. Dlatego staram się bookować miejsca z dostępem do kuchni. Pozwala mi to na oszczędzanie pieniędzy i jednocześnie trzymanie się swojej diety (jakakolwiek by ona nie była – na ten przykład byłam weganką przez 5 lat i jedzenie na mieście nieraz było nie praktyczne). Ale jednocześnie kiedy chcę zjeść na mieście wybieram miejsca, które najbardziej do mnie przemawiają. No i bez skrupułów mogę sobie zjeść 3 desery jeżeli mam na to ochotę i nikt mi tego nie wypomni lol!

4. Nie lubię muzeów…

Są osoby, które uwielbiają zwiedzać kulturalne miejsca jak muzea czy galerie. Jejku, jak mnie to nudzi. Wolę bieganie po górach i dolinach. Lubię przechadzki po rynkach i zasiadanie na herbatę w kawiarniach. Lubię nie do końca usystematyzowany sposób na zwiedzanie. Pewne osoby nie wyjadą z Paryża bez zobaczenia Luwru (ja co prawda w Paryżu nie byłam), dla mnie natomiast miejsca jak Luwr – dosyć nudne i oblegane przez turystów, no i zapewne drogie… ani nie grzeją ani nie ziębią. Nie chodzę do takich miejsc dlatego, że ”należy zobaczyć”, jeżeli już się decydują na odwiedzenie muzeum to dlatego, że autentycznie mam na to ochotę.

5. Coś dla singli – Tinder

Swojego czasu byłam na Tinderze i chociaż się nie spotkałam z nikim Tindera będąc za granicą, to kilka razy go przeglądnęłam ;). Muszę przyznać, że na przykład, mieszkańcy Czech to bardzo interesujący i przystojni mężczyźni. Nie chcę nikogo obrażać, ale jeżeli w UK co 10 osoba na Tinderze prezentowała dla mnie jakiś potencjał – to np w Czechach co druga osoba prezentowała się jako potencjalny mąż lol! Oczywiście wiem, że to bardzo powierzchowne spojrzenie na sprawę ;). Tak czy siak, można skoczyć na kawę z miłym nieznajomym poznanym na Tinderze i miło spędzić popołudnie, lub też poznać miłość swojego życia – kto wie?

6. Czas na refleksje

Czasami się zapominamy w codziennym życiu i działamy jak maszynki. Praca dom, praca dom, itd. Brakuje czasu na nudę. Czy ktoś jeszcze w ogóle pamięta co to nuda? Chociaż słowo to nacechowane pejoratywnie jest bardzo ważne. Nuda może skłaniać do refleksji, do kreatywności – właśnie tak! Kiedy mamy więcej czasu dla siebie możemy poddać się wizualizacji nowych pomysłów (jestem fanką wizualizacji!), możemy pomyśleć nad nowym hobby, którego chcielibyśmy spróbować, możemy zacząć pisać dziennik albo książkę, możemy się naprawdę zastanowić czego w życu chcemy lub co jest dla nas ważne. Nabranie dystansu do spraw codziennych daje tę możliwość i perspektywę. Czasami wyrwanie się z własnej rutyny ukazuje nam czego w niej tak naprawdę nie lubimy i stąd możemy planować jak zmienić nasze życie by stać się szczęśliwszym. Będąc w wirze codzienności trudno sobie wyobrazić, że możesz zmienić pracę i zająć się czymś co będzie sprawiać Ci więcej przyjemności. Wycofanie się na jakiś czas z tego środowiska, spojrzenie z perspektywy pozwoli Ci na refleksje i być może skłoni do stworzenia planu na zmiany w swoim życiu. Chciałabym właśnie tutaj zaznaczyć, że właśnie plan jest CI potrzebny żeby faktycznie dążyć do swoich celów życiowych. Bez niego dryfujesz i nie masz kontroli nad rezultatami. Weź życie w swoje ręce i zacznij działać!

7. Jak na filmie

Czy raz w życiu nie chciałabyś/chciałbyś poczuć się ak na filmie? Kiedy podrużuję solo czasami tak się czuję – jak bohaterka własnego filmu. Kiedy na przykład pakuję plecak i wsiadam do wypożyczonego na lotnisku samochodu i jadę do wynajętego zakwaterowania. To pewne poczucie wolności. Albo kiedy przechadzam się uliczkami starego miasta i wybieram kawiarenkę by usiąść, wypić moje cappucino i popatrzeć na ludzi bądź też popisać w zeszycie. Lub też kiedy wybiorę się sama na jakąś wystawę lub kameralny koncert jazzowy w praskim pubie. Takie momenty sprawiają, że czuję się jak bohaterka jakiegoś filmu. Poza tym mogę chłonąć te sytuacje i nie rozkojarzam się rozmową (lub broń Boże kłótnią z partnerem). Wiem, wiem niektórzy się nie kłócą z partnerami, ale trzeba przyznać, że kłótnie w związkach to nic nadzwyczajnego i myślę, że miło po prostu czasem od nich odpocząć.

8. Poczuj się silna / silny

Ten powód pewnie bardziej przemówi do kobiet, bo to kobiety mają tendencję do strachu przed podróżowaniem solo (tak przynajmniej mi się wydaje). Chodzi mi o to, że fakt zrobienia czegoś tak nowego daje nam poczucie siły i kontroli. Fakt, że jestem Panią własnego życia daje mi fantastyczne poczucie siły. Fakt, że sama wynajmuję samochód, sama medluję się w nowym zakwaterowaniu itd. i potem sama idę w góry pokazuje mi, że jestem samowystarczalna. Może to śmieszne, ale będąc w moim długoletnim związku ani razu sama nie zatankowałam samochodu. Mała rzecz, ale jakże byłam szczęśliwa kiedy się nauczyłam robić to sama. Przestałam polegać na partnerze by wyręczał mnie z takich prostych rzeczy, które wydawały mi się trudne.

Nie potrzebuję na nic pozwolenia, każdą przeszkodę muszę i pokonuję sama co jeszcze bardziej przeświadcza mnie, że jestem w stanie dać sobie radę cokolwiek się dzieje. Może byłoby łatwiej mieć przy sobie mężczyznę gdy złapiesz gumę na trasie za granicą, ale umiejętność radzenia sobie z takimi rzeczami daje siłę i pokazuje, że nie musimy się bać potencjalnych niemiłych okoliczności. Po prostu jak trzeba to sobie z nimi radzimy. I nie chciałabym tutaj obrazić nikogo, zdaję sobie sprawę, że kobiety są bardzo silne. Taka mama dwójki dzieci która codziennie poprzez pracę, wychowywanie i zajmowaniem się domem pokazuje jak jest silna. Nie neguję tego absolutnie! Ale czasami taka właśnie mama, super silna kobieta, bałaby się wybraż w podróż solo, mimo że na codzień sprawuję rolę super woman :).

Leave a comment